Kiedyś czułem się nie zabardzo, poszedłem do przychodni, lekarz osłuchał, zajrzał w gardło i powiedział: "Jak się nie pogorszy, to ciężko bedzie umrzeć"
Taka krótka historia z mojego życia, która sprawiła, że na własnej skórze przekonałam się jak działa ta ludzka potrzeba wsparcia/coachingu. Wcześniej tego nie rozumiałam. Jakiś rok temu na jednej grupie na FB napisałam, że schudłam 20 kg i w sumie od razu napisałam w komentarzu jak (deficyt kaloryczny wyliczony przez dietetyka, siłownia, basen - nic nadzwyczajnego). Tego samego dnia napisało do mnie kilka kobiet. Tak po prostu. Hej, jak to zrobiłaś? Hej, opowiedz więcej. Kobiety zaczęły mi opowiadać o swoim życiu. Historie typu: nie mogę schudnąć po urodzeniu dziecka, mąż się mnie brzydzi, mam depresję... Ciężkie historie. I to nie tak, że ja o to pytałam. One tak same z siebie. Mimo że ja pisałam, że zalecam dietetyka, terapeutę, trenera. Dawałam proste odpowiedzi typu "trzymaj się, nie możesz opierać swojej samooceny o wagę". Takie totalnie koleżeńskie. A dostawałam feedback, że jestem cudowna, jestem wsparciem, czy mogłabym komuś rozpisać dietę, czy mogłabym się z kimś dzwonić i zmotywować. Zdałam sobie sprawę z tego, że ludzie tak potrzebują kogoś do wygadania, że byliby w stanie spokojnie zaufać i zapłacić obcej lasce, która gdzieś napisała, że schudła. Nawet nie dała dowodów na to, że kiedykolwiek była gruba. Tylko napisała. Ja nikogo nie oszukałam, od nikogo nie wyciągnęłam pieniędzy. Ale zrozumiałam mechanizm. Zrozumiałam, że niewiele trzeba, aby zebrać wokół siebie publikę. Dlatego proszę Was, nie oceniajcie tak krytycznie tych ludzi, którzy zbierają się wokół tej czy innej pani. Ludzie mają naprawdę bardzo ciężkie historie i czasem doskonale wiedzą, że to, co ta babka mówi, to bzdury. Tylko chcą przynależeć.
od godziny siedzę na łóżku i manifestuje że poszedłem do lodówki i to działa poszedłem to lodówki! Świat jest naprawdę niesamowity. Nie sądziłem że możemy manipulować czasem i przestrzenią do tego stopnia
Mam niecałe 18 lat i jestem dzieckiem osoby która wierzy w "magiczne moce" całą duszą i sercem. Wyklucza to chodzenie do jakichkolwiek lekarzy ("pomyśl sobie że cię to nie boli i przejdzie, mówię ci") sprawia to że modlę się w duchu żeby nic mi nie było ponieważ jak wiadomo bez opiekuna prawnego nie mogę iść się zapisać do chociażby przychodni, nie ma szczerych rozmów(używanie wielu słów również jest w moim domu jest wręcz zakazane, ponieważ "źle działają na moją aurę" i "manifestuję niepotrzebnie złe rzeczy" itp), wszelkiego rodzaju coaching, "lajwy" na różnych platformach społecznościowych są parę razy w tygodniu, w całym domu są porozwieszane kartki A4 z napisanymi grubymi kolorowymi pisakami cytatami które mają wymanifestować lepsze życie. Nie chcę wspominać o tym ile pieniędzy się przelewa na gadżety od takich coachów. Od kubków przez książki poprzez szkolenia za nawet kilka tysięcy złotych (miałam sytuację gdy szykowałam się na dłuższy wyjazd i potrzebowałam bluzę, poprosiłam rodziców żeby mi najzwyczajniej w świecie kupili, a w odpowiedzi dostałam "ona nie jest ci teraz tak bardzo potrzebna, 200zl za bluzę to dużo", kilka dni później zobaczyłam fakturę za ponad 2500zl za internetowe szkolenie coachingowe"), byli na Life Balance Congress, mogę się tylko domyślać ile na to wydali pieniędzy :') co oczywiste nie mam prawa głosu jeśli to mi się nie podoba, bo przecież to co pani w telefonie mówi to najświętsza prawda i to sprawi że moje życie będzie lepsze jeśli też będę w to wierzyć. Slyszalam już wszystko... Od Reptilianinów którzy się ukrywają żeby zaatakować ludzj do "siedź w takiej pozycji przez 3 dni a twoje przeziębienie zniknie". Chce iść na terapię ponieważ niestety to jest niestety czubek góry lodowej.
Zaletą tego wszystkiego jest to że dowiedziałam się że nie jestem w tym sama, że nie jestem jednostką która w tym siedzi. Trzymajcie się tam ❤
Nie ma żadnych dowodów jej działalności naukowej, bo tak często robi skoki kwantowe, że w tej czasoprzestrzeni nigdy wcześniej nie istniała, wszystko jasne i zrozumiałe