120 łapka ode mnie leci.... Panie Darku mam u siebie pod domem jumza wrosta kola zapadły sie do felg. Nie był odpalany 10 lat minimum w dodatku hydraulika sie uszkodziła... Idealny materiał dla Pana hehe pozdrawiam z Sanoka
Niestety zaraziliscie mnie swoją historią. Już przejrzałem jakie 3/4 odcinków wstecz. I naprawdę robicie świetlna i niewdzięczna pracę. Szacunek za wytrwałość. Zdrówka dziadkowi tobie i miśkowi 👍
Moja młodość przypadła na I połowę lat 80-tych. Jako 15 - 16 latek pracowałem już jako pomocnik traktorzysty w tzw. SKRze. Naprawialiśmy snopowiązałki i prasy do słomy. Wśród kombajnów królowały już Bizony - głównie Super Z-056 i pierwsze Giganty. Vistule z PGR-owskich i SKR-owych kasacji spotykało się u indywidualnych rolników. Zręczne ręce rolników-mechaników i zdolność kombinowania, pozwalały na ich eksploatację, pomimo powszechnego braku części zamiennych. Praca na takim sprzęcie była nie lada wyzwaniem. Brak wspomagania kierownicy wymagał siły kulturysty, a sąsiedztwo chłodnicy i samego silnika powodowały, że kombajnista mógł czuć się jak w hucie połączonej z oddziałem młotów mechanicznych. Dodatkowo wszechobecny kurz powodował, że po nierzadko 10-12 godzinach pracy (tak, tak!!!) wyglądało się jak górnik po szychcie!. W porównaniu do Bizonów Vistula miała nawet o 50 % mniejszą wydajność koszenia i niestety znacznie wyższe straty ziarna. Po żniwach, jeśli tylko jakiś deszcz popadał, na rżysku zaczynało się zielenić. Rzeczywiście pierwotnie nie było zbiornika na ziarno, tylko workownica, którą musiało obsługiwać czasem nawet dwu ludzi. Worki zjeżdżały pochylnią na ściernisko, skąd zbierano je na przyczepę, choć chyba można było zrobić tak, że od razu trafiały na przyczepę jadącego obok traktora. Osobiście takiej pracy jednak nie widziałem, natomiast mój tato odbywając w latach 60-tych służbę wojskową trafił na jedne żniwa do mazurskiego PGR-u i trochę się tych worków nataszczył!. Później pojawiły się zbiorniki. Ten z filmu jest jakąś samoróbką i chyba ma większą pojemność niż oryginał. Niemal wszystkie mechanizmy napędowe były odsłonięte, co z bezpieczeństwem niewiele miało wspólnego. Niby fabryka montowała jakieś osłony i siatki ochronne, ale mechanicy z reguły nigdy ich nie zakładali po pierwszej naprawie, bo ich demontaż zajmował często więcej czasu niż sama naprawa! Cóż, jak to mówią BHP oznacza, że "bezpieczeństwo hamuje pracę"😊😉
Nasz sklep : https://refspace.com/truckmechanicfrompoland/shop