Mało kto pamięta, że Brazylia była cesarstwem. Przez niemal siedemdziesiąt lat,
od 1822 do 1889 roku, krajem rządzili cesarze z dynastii Bragança — jedyna
monarchia na całym kontynencie amerykańskim.
W listopadzie 1889 roku wojskowi obalili cesarza Piotra II. Przewrót był
bezkrwawy i zajął jedną noc. Siedemdziesięcioczteroletniemu monarsze dano dobę
na spakowanie się i wygnano go z kraju razem z rodziną. Na zawsze.
Kilka tygodni później w Portugalii zmarła jego żona, cesarzowa Teresa Krystyna.
Lekarze mówili, że serce nie wytrzymało wygnania. Dwa lata później, w grudniu
1891 roku, sam Piotr II zmarł w pokoju paryskiego hotelu. Mówi się, że obok
niego znaleziono zawiniątko z brazylijską ziemią, które zabrał ze sobą,
wyjeżdżając.
A przecież zaledwie półtora roku przed przewrotem jego córka, księżniczka
Izabela, podpisała „Złote Prawo" i zniosła w Brazylii niewolnictwo. W ostatnim
kraju zachodniej półkuli, w którym jeszcze istniało. Półtora miliona ludzi
odzyskało wolność. A plantatorzy, pozbawieni niewolników bez żadnego
odszkodowania, odwrócili się od monarchii — i stało się to jedną z przyczyn
jej upadku.
Izabela przeżyła na wygnaniu ponad trzydzieści lat we francuskim zamku.
Przeżyła śmierć synów i rozłam własnej dynastii: rodzina cesarska podzieliła
się na dwie gałęzie, a każda z nich do dziś rości sobie prawo do tronu, który
nie istnieje.
Ale najdziwniejsze zaczęło się potem. Ruch monarchistyczny w Brazylii nie
umarł. W 1993 roku w referendum za powrotem monarchii zagłosowało ponad sześć
milionów ludzi. Cesarscy książęta do dziś jeżdżą po kraju z wykładami, cesarska
flaga pojawia się na wiecach, a petycja o nowe plebiscyt zebrała niedawno dość
podpisów, by zajął się nią senat.
To historia o wygnaniu, o kobiecie, która uwolniła półtora miliona ludzi i
straciła za to wszystko, i o pytaniu, na które Brazylia wciąż nie odpowiedziała.
#HistoriaBrazylii #UpadekImperiów #Monarchia
Mało kto pamięta, że Brazylia była cesarstwem. Przez niemal siedemdziesiąt lat,
od 1822 do 1889 roku, krajem rządzili cesarze z dynastii Bragança — jedyna
monarchia na całym kontynencie amerykańskim.
W listopadzie 1889 roku wojskowi obalili cesarza Piotra II. Przewrót był
bezkrwawy i zajął jedną noc. Siedemdziesięcioczteroletniemu monarsze dano dobę
na spakowanie się i wygnano go z kraju razem z rodziną. Na zawsze.
Kilka tygodni później w Portugalii zmarła jego żona, cesarzowa Teresa Krystyna.
Lekarze mówili, że serce nie wytrzymało wygnania. Dwa lata później, w grudniu
1891 roku, sam Piotr II zmarł w pokoju paryskiego hotelu. Mówi się, że obok
niego znaleziono zawiniątko z brazylijską ziemią, które zabrał ze sobą,
wyjeżdżając.
A przecież zaledwie półtora roku przed przewrotem jego córka, księżniczka
Izabela, podpisała „Złote Prawo" i zniosła w Brazylii niewolnictwo. W ostatnim
kraju zachodniej półkuli, w którym jeszcze istniało. Półtora miliona ludzi
odzyskało wolność. A plantatorzy, pozbawieni niewolników bez żadnego
odszkodowania, odwrócili się od monarchii — i stało się to jedną z przyczyn
jej upadku.
Izabela przeżyła na wygnaniu ponad trzydzieści lat we francuskim zamku.
Przeżyła śmierć synów i rozłam własnej dynastii: rodzina cesarska podzieliła
się na dwie gałęzie, a każda z nich do dziś rości sobie prawo do tronu, który
nie istnieje.
Ale najdziwniejsze zaczęło się potem. Ruch monarchistyczny w Brazylii nie
umarł. W 1993 roku w referendum za powrotem monarchii zagłosowało ponad sześć
milionów ludzi. Cesarscy książęta do dziś jeżdżą po kraju z wykładami, cesarska
flaga pojawia się na wiecach, a petycja o nowe plebiscyt zebrała niedawno dość
podpisów, by zajął się nią senat.
To historia o wygnaniu, o kobiecie, która uwolniła półtora miliona ludzi i
straciła za to wszystko, i o pytaniu, na które Brazylia wciąż nie odpowiedziała.
#HistoriaBrazylii #UpadekImperiów #Monarchia